wczytywanie strony...
Instytut Karpacki Baner Innowacyjna edukacja

Nieskończoność względności

Wszystkie obiekty poruszają się po najkrótszej krzywej, czyli zawsze po LINII PROSTEJ, która jest … krzywa. Jeżeli wydaje się, że nie jest to prosta, to tylko złudzenie. Krzywe, a w sumie proste? To trochę podobny problem do osławionej: kwadratury koła. Tak funkcjonuje czasoprzestrzeń. Każda masa tworzy pole grawitacyjne powodujące KRZYWIZNY czasoprzestrzeni.

Ostatecznie wszystko się porusza po odcinkach najkrótszych z uwzględniając krzywizny czasoprzestrzeni. To właśnie odkrył Albert Einstein. Sformułował RÓWNANIA POLA - czasoprzestrzeni.

Jest to punkt wyjścia. Jak dojść do zagadnienia nieskończoności? Trzeba rozwiązać równania Einsteina! Bagatela…

Istnieje rozwiązanie równań Einsteina opisujące pole czasoprzestrzeni dla KAŻDEJ symetrycznej i sferycznej masy. Dla gwiazdy, planety i … CZARNEJ DZIURY. To pole grawitacyjne można opisać na ZEWNĄTRZ i WEWNĄTRZ takiego obiektu. Istnieje rozwiązanie pola dla Ziemi, dla Słońca.

Inne jest pole grawitacji na powierzchni Ziemi, po której chodzą ludzie, a inne jest wewnątrz Ziemi, w jej rdzeniu 6,4 tys. km od powierzchni.

W 1915 roku żołnierz o nazwisku Schwarzschield rozwiązał równania Einsteina dla Ziemi. Podał rozwiązanie równań pola grawitacyjnego. Wyszło mu, że promień, przy którym czas w zasadzie PRZESTANIE PŁYNĄĆ dla Ziemi wynosi 9 mm. Teraz zaczyna się problem z nieskończonością…

To wynikało z zapisu matematycznego, bo jeżeli w mianowniku znajduje się ZERO, to pojawia się matematyczna nieskończoność. I zawsze pojawiają się problemy dla fizyki, klasycznej, kwantowej i relatywistycznej.

W 1915 roku, zarówno Einstein, tym bardziej Schwarzschield, nie zakładali, że właśnie POŚREDNIO zdefiniowali obiekt nazywany dzisiaj CZARNĄ DZIURĄ. Wtedy był to byt teoretyczny, matematyczny.

Prawdziwą czarną dziurę odkryto w latach 70-tych ubiegłego wieku, a sfotografowano ją w 2019. To niesamowita historia udawadniająca kolejny raz, jak wielkie było odkrycie Einsteina. Matematyczny model, który okazał się mieć odpowiednik w fizycznym świecie.

Gdyby Ziemia stała się czarną dziurą, to miałaby promień tylko 9 mm. Słońce prawie 3 km. Trudno w to uwierzyć, ale matematyka i to odkrycie jest jednoznaczne.

Ciekawe są cechy samej czarnej dziury. Ona ma PROMIEŃ i swoje CENTRUM. Promień wyznacza SFERĘ czarnej dziury. Na tej powierzchni tej sfery znajduje się  HORYZONT ZDARZEŃ. Po przekroczeniu sfery, horyzontu jest jakby inny czas i nie ma powrotu.

To wcale nie oznacza, że tam, że po przekroczeniu horyzontu zdarzeń, jest jakichś inny czas, a może nawet inny świat. Tam nic nie może istnieć.

Teoretycznie, aby wyrwać się z czarnej dziury potrzebna jest NIESKOŃCZONA energia, bo tylko tak wielka energia może wyrwać obiekt z NIESKOCZONEJ gęstości.

Czarne dziury są zbudowane z czystej grawitacji. Czym jest grawitacja? To z jednej strony oddziaływanie, czymś co przyciąga. To działa w przestrzeni, w polu. Wszystko co ma masę albo energię wytwarza grawitację. W tym kontekście masa i energia są tym samym. Grawitacja sama w sobie także posiada energię. Czyli grawitacja wytwarza … samą siebie. To prezentują równania Einsteina, które mają dlatego cechę nieliniowości.

Ale czy czarna dziura jest „czystą grawitacją”? One powstały z zapadnięcia się gwiazd. Materia się jakby zapadła, zniknęła za horyzontem i zostawiłaby „czystą grawitację”. Tak metaforycznie można to wyjaśniać, ale nie jest to dobre wyjaśnienie, ale dobre dla intuicji. Zapadanie, znikanie, parowanie czarnych dziur, to bliskie myśleniu magicznemu. No ale jak sobie wyjaśnić metamorfozę materii w energię? Przychodzi do głowy banalny kamień, który zamienia się w energię. Ale to jakoś niedorzeczne przecież. Zniknął, wyparował kamień o została energia – taki „ślad” kamienia.

Czarna dziura to ekstremalna grawitacja, czyli maksymalne zakrzywienia, jakby nieskończone Światło nie może się wydostać z czarnej dziury. Krzywizny tworzą taki nieskończony labirynt. Ale to znowu metafora.

Matematycznie czarna dziura wygląda dość idealistycznie. Horyzont zdarzeń to, jakby brama, przez którą można byłoby przejść do „innego świata”. Ale nieskończoności matematyczne są jednak inne niż fizyczne, ponieważ fizyka nie preferuje nieskończoności, bo one komplikują zjawiska fizykalne. Wytwarzają wyobrażenia bliższe sience fiction. Tak generowane są paradoksy, tego także chce uniknąć fizyka teoretyczna. Wychodzi na to, że matematyka dopuszcza większą liczbę rozwiązań i jest bogatsza od świata fizycznego.

Prawdziwa nieskończoność jest w sercu czarnej dziury rozumianej jako kula, gdzie R = 0. Promień równa się zero. Tam, w samym środku, znajduje się prawdziwa OSOBLIWOŚĆ i czysta … katastrofa.

Czyżby można sformułować takie grafomańskie równanie?

OSOBLIWOŚĆ = NIESKOŃCZONOŚĆ = KATASTROFA. Czy nie lepiej trzymać się jednak religijnego wyjaśnienia nieskończoności? WIECZNOŚCI? Tam przecież, a raczej WTEDY, jest RAJ, ale mówią także o … PIEKLE…


Zamknij