wczytywanie strony...
Instytut Karpacki Baner Innowacyjna edukacja

Czas

Czas jest ściśle związany z problemem ISTNIENIA. Chodzi tutaj głównie o istnienie człowieka.

Czas ma różne FAZY: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Czas zmienia się. Istnienie nie ma faz, jest stałe. Istnienie: jest albo nie jest.

Istnienie człowieka określa kartezjańska SAMOŚWIADOMOŚĆ. Tym różni się od zwierząt, które samoświadomości nie posiadają.

W filozofii dokonano DWÓCH odważnych prób zdefiniowania pojęcia czasu.

Pierwsze podejście zakłada, że czas chwytamy w danym MOMENCIE, bo tak się człowiekowi objawia. Moment jest trudny do określenia, bo jest krótki. Tak odkrywczo twierdził święty Augustyn.

Drugie podejście utrzymuje, że nie ma momentów, ale są FAZY. Te fazy może przeżywać człowiek, jawią mu się w całości, jako trwanie w danej fazie. Tak z kolei twierdził Henri Bergson.

To w sumie podobne ujęcia czasu, bo momenty zamienione są na różnie trwające fazy. Ta długość trwania fazy zależy od pojedynczego człowieka, jest subiektywna. Na przykład: faza oczekiwania na pociąg się jakoś wydłuża, a faza uczestnictwa w wesołej biesiadzie jakoś się skraca. W dzieciństwie czas płynie wolniej, w wieku starczym przyspiesza. Człowiek subiektywnie odczuwa czas.

Polski wiodący filozof – Roman Ingarden – prezentuje dwa frapujące podejścia do zagadnienia czasu. Jako siłę, która RZĄDZI człowiekiem, albo NIEZALEŻNOŚĆ od czasu, która potwierdza siłę tak odczuwającego czas człowieka. Inaczej: czas rządzi człowiekiem, albo człowiek czasem. Zgrabne rozróżnienie, trochę jednak idealistyczne.

A gdyby tak do czasu podejść na gruncie fizyki? Einstein połączył czas i przestrzeń w czasoprzestrzeń. Czas inaczej płynie w wysokich prędkościach, jakby się zatrzymuje w prędkości światła – energia jest nieskończona i nie ma czynnika czasu.

Einstein stwierdził, że prędkości światła nie da się osiągnąć, więc czas istnieje. Podobno cząstki elementarne są poza czasem. Jeszcze inaczej, czas wynika z procesu rozpadu, entropii i tak się określa upływ czasu.

Czas, to jakby sztuczne pojęcie, pomocnicze, takie ludzkie ujęcie. Wszechświat ma inny wymiar. Współczesna fizyka nie daje pełnych odpowiedzi. Więcej nie wiemy, niż wiemy.

To takie dyletanckie uproszczenia. Chodzi jednak o to, że fizyka zajmuje się czasem i podaje jego niesamowite określenia. Jakby czas fizyczny miał niewiele wspólnego z czasem człowieczym.

Czas fizyczny nie wymaga istnienia człowieka, a on jest tragicznie uwikłany w tak zwaną czasowość. Odczuwanie czasu przez człowieka to jego subiektywna sprawa. Pewnie zwierzęta jeszcze inaczej odczuwają czas, nie mając samoświadomości.

A może istnieje jakiś czas boski? Jak on się ma zatem do czasu fizycznego? A może czas fizyczny to jakaś emanacja czasu boskiego? Jaka jest relacja czasu boskiego i czasu człowieka? Czy istnieje taka relacja? Jeżeli istnieje, to zakłada byt boski. Mnożą się pytania. Czy ktoś na nie kiedyś odpowie?

Jedno jest jednak pewne: to czas wyznacza daty indywidualnych śmierci ludzi. Może raczej: w czasie (kalendarzowym) wyznaczane są te smutne daty. A może: daty są umowne, a są tylko jednostkowe, obiektowe cykle entropii. Czas to sztuczny pomiar poszczególnych faz entropii? Ostatnią fazą będzie katastrofa – śmierć.

Predykcja śmierci, to zaczyn potrzeby NADZIEI… Ona instaluje się tylko w ludzkiej świadomości, po swojemu odczuwającej czas. Religie budowane są na nadziei. Bo czy można spokojnie czekać, pogodzić się z perspektywą śmierci i zapaści w niebycie?


Zamknij